Po długiej rozmowie z Xsavierem postanowiłam zostać na noc. Już późno, niebo jest już prawie czarne, a dwa z trzech księżyców już wzeszły. Dom Xsaviera znajduje się kilometr od miejsca, gdzie się z nim spotkałam. Jest mały, cały z drewna. We wszystkich oknach wiszą zielone zasłony zrobione z liści. Kojarzy mi się z nim duża część mojego dzieciństwa. Jest częścią tego lasu, tak jak i mnie.
Lubię patrzeć na niego z zewnątrz.
Po chwili dostrzegam Xsaviera chodzi po całym domu. Najwyraźniej czegoś szuka. Hm.. czego? Obudził moją ciekawość.
Podpieram się o wilgotną od rosy trawę nad rzeką i idę w stronę domu. Mijam parę drzew i zatrzymuję się przed drzwiami. Kiedy jestem już w środku słyszę kroki Xsaviera do góry. Nie mam zamiaru go śledzić, ani podsłuchiwać, poczekam w salonie. Spokojnie przechodzę przez pogrążoną w mroku kuchnię i idę w stronę fotela. Na środku salonu przed starą kanapą ze skóry leży wełniany dywan. Ściany tak jak i cały dom są drewniane. Rozglądam się po pokoju, wszystko jest w naturalnym porządku. Obok kanapy stoi mały regał z książkami i zdjęciami, nad nim wisi lustro w ciemnej stalowej oprawie. Podchodzę do lustra, ale w nie nie patrzę, od razu przenoszę wzrok na zdjęcia. Jest na nim mały chłopiec i nieco starsza dziewczynka, obydwoje mają czarne włosy do ramion. Są bardzo podobni mają te same oczy, ciemne, dość głęboko osadzone, te same proste nosy. Różnią ich usta on ma je cienkie, ale wyraźne, a ona pełne i blade. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak dzieci z Asgardu, nic bardziej mylącego. Słyszę jak powoli zbliża się Xsavier.
- Znów oglądasz stare zdjęcia z dzieciństwa. - bardziej stwierdza niż pyta.
Odkładam zdjęcie na miejsce i nie obracając się w jego stronę odpowiadam.
- Cały czas mnie zastanawiają. - mówię patrząc w lustro.
Mam długie czarne włosy układające się w fale i mocno kontrastujące zielone oczy. Patrzę w swoje obicie i analizuję każdy szczegół.
- Co cię zastanawia Kase? - widzę w lustrze jak opiera się o framugę drzwi i patrzy w moje odbicie.
- Dlaczego wyglądam jak zwykły człowiek? Jak.. - chcę dokończyć, ale nie wiem jak. Kręcę głową.
- Bo jesteś inna, nie jesteś Olbrzymem wiesz o tym. - Nie spuszcza ze mnie wzroku, patrzy tak jakby chciał, żebym zrozumiała.
- Urodziłam się na Jotuheimie, powinnam być Olbrzymem. A jednak.. - odwracam się do niego.
- Nie jesteś. - kończy za mnie. - Masz uczucia Kase. Kiedy cię dotknąłem od razu zmieniłaś kolor skóry i oczu, nie wiem dlaczego, ale wiedziałem, że nie jesteś taka jak oni.
Stoję tak i patrzę mu w oczy, a ich złocisty kolor mnie uspokaja.
- Chodź tutaj. - mówi prawie szeptem i wskazuje palcem.
Podchodzę, a on mnie przytula. Kładę mu głowę na ramieniu i odwzajemniam uścisk. Xsavier jest dla mnie jak ojciec mimo jego młodego wyglądu. Zatrzymał się w wieku 25 lat, tak jak każdy mieszkaniec Peaces, a w rzeczywistości jest ode mnie wieki straszy. Nigdy nie rozumiałam dlaczego mieszka sam, jest przystojny. Jest wysoki, ma ciemną karnację, złociste oczy i ciemne włosy. Ma idealnie gładką cerę i mocno zarysowaną szczękę.
- Nie zadręczaj się tym kim jesteś Kase. - mówi i powoli mnie odsuwa. Uśmiecham się i kiwam głową.
- Do góry masz gotową sypialnie.
- Dziękuję. - mówię i po chwili dodaję - Jutro zamierzam odwiedzić.. Lokiego. - waham się kiedy, to mówię, bo wiem jak sceptycznie Xsavier do niego podchodzi, ale ja wiem, co muszę zrobić. Muszę go uwolnić zanim zamkną go w Asgardzie.
Zaciska szczęki i patrzy mi prosto w oczy.
- To głupie posunięcie. Mogą cie złapać. - patrz na mnie i lekko marszczy brwi.
- Kto? Kto może mnie złapać?
- Straż, jutro zamierzają aresztować Lokiego.
Wiedział kiedy go aresztują, a mimo to nie chciał mi powiedzieć. Zamierzał to przede mną ukrywać? Po co? Nie mogę w to uwierzyć, czuję jak zaczyna buzować we mnie wściekłość.
- Jak długo zamierzałeś to przede mną ukrywać? Zamierzałeś mi w ogóle powiedzieć? - staram się mówić twardym i spokojnym głosem.
- Kase zrozum, że on jest kłamcą i zrobi wszystko, żeby osiągnąć swój cel. Może cię równie dobrze wykorzystać. - ma w tym trochę racji, ale jestem pewna, że nie uda mu się to tak łatwo.
Mam kamienną twarz, nie chcę żeby widział, że się z nim po części zgadzam.
- Mylisz się. - przechodzę koło niego i idę w stronę sypialni.
Idę po schodach i skręcam w pierwsze drzwi po prawej. Moim oczom ukazuje się pokój, odwiedzany przeze mnie wiele razy. W lewym rogu stoi ogromne kwadratowe łóżko zrobione jakby z wydrążonego pnia drzewa, obok łóżka na całej ścianie rozciąga się ogromny regał z książkami, nie ma ani jednego pustego miejsca, wszędzie poukładane są wszelkiego rodzaju księgi. Wchodzę do środka i zamykam drzwi. Opieram się o nie i nabieram powietrza do ust, po czym powoli je wypuszczam. Zdejmuję płaszcz i kładę go na brzegu łóżka. To samo robię ze spodniami i bluzką. Zostaję w koszulce i bieliźnie. Zaglądam do szafy koło drzwi i wyciągam z niej trzy czwarte ciemnie spodnie. Kiedy już je założyłam idę się położyć. Przez jakiś czas leżę i rozmyślam, ale już chwilę później morzy mnie sen.
Budzi mnie dźwięk otwieranych drzwi, otwieram oczy, ale się nie ruszam. W drzwiach stoi Xsavier i jak zwykle opiera się głową o framugę drzwi.
- Dobranoc Kase. - powiedział cicho, po czym zamknął drzwi.
Kiedy wyszedł poczułam lekkie poczucie winy z powodu tego, co mu powiedziałam. I pomimo to przyszedł.
Witaj :)
OdpowiedzUsuńMoże nie zauważyłaś, ale skomentowałam każdy rozdział. Nic specjalnego, jestem raczej ścisłowcem niż humanistą, ale jednak.
Rozdziały bardzo mi się podobają, są tajemnicze. Czekam na postać Lokiego.
Jedyne błędy (nie przejmuj się tym, ja zawsze muszę się do czegoś przyczepić), a raczej nieścisłości znalazłam we fragmentach o sypialni ("Do góry...") i ubraniu ("...trzy czwarte ciemnie spodnie."). Według mnie zabrzmiały jakoś dziwnie.
Chętnie czytałabym dłuższe rozdziały, bo fajnie się zapowiada :)
*wręcza mikołajkowe pudełko weny*
@NataliaTrzcianka
Błagam pisz więcej! Nie mogę sie doczekać dalszych losów.
OdpowiedzUsuńWeny
Hejka po raz trzeci ;)
OdpowiedzUsuńWystępuje u Ciebie pewne niepokojące zjawisko zwane Latającymi Przecinkami. Współpracują one z Wrednymi Błędami Ortograficznymi, pewną grupą Błędów Stylistycznych oraz z Czasami. Razem tworzą Jeden Wielki Chaos.
Wtedy do rozdziału przylatuje Wyobraźnia - nie udaje jej się pokonać wrogów, ale swoją obecnością przyćmiewa ich obecność, minimalnie wygrywając Bitwę o Rozdział.
Olga Z.
Tak jeśli chodzi o przecinki jak najbardziej się zgadzam. Czasy.. naprawdę, jak piszę zupełnie tego nie widzę. Mam nadzieję, że niedługo to poprawię.
OdpowiedzUsuńDziękuję za szczerą opinię, bardzy mi pomagają.